Masz dziecko? Korzystaj z życia!

Chciałam mieć dziecko. Bardzo. Kiedy dowiedziałam się, że się udało i jestem w ciąży byłam najszczęśliwsza na świecie. I już wtedy wiedziałam dwie rzeczy: to, że to dziecko będzie otoczone ogromną miłością oraz to, że moje życia stanie się dzięki niemu bogatsze. Nigdy nie myślałam o macierzyństwie jako o czymś, co będzie mnie w jakikolwiek sposób ograniczało, przez co będę musiała zrezygnować z całego swojego dotychczasowego życia. Zgoda – nie wsadzę Amelki do kopertówki i nie pobiegnę z nią do klubu, nie zdecyduję spontanicznie o nocnej wyprawie do McDonald’s i nie polecę z 4 tygodniowym maleństwem na Maltę. Ale to nie oznacza, że czuję się w jakikolwiek sposób ograniczana.

Chociaż… Co do tej kopertówki. Kim Kardashian nosi w torebce swojego siostrzeńca i wydaje się być z tego powodu baaardzo zadowolona…

W naszym domu opiekujemy się córką w taki sposób, że niewiele rzeczy z naszego „dawnego” stylu życia musieliśmy porzucić, a to z czego czasowo zrezygnowaliśmy już niedługo będziemy znów robić. Staram się przypomnieć sobie co tak definitywnie jest teraz dla nas zakazane i jest ciężko. Kiedy Amelka miała 2 tygodnie siedziałam wygodnie w fotelu fryzjerskim i intensywnie myślałam o tym gdzie przeczytałam wypowiedź jakiejś Mamy o braku czasu na poprawę kształtu fryzury. W tym czasie Amelka była z Tatusiem.  Buszując po sklepach myślałam o stereotypie zaniedbanej młodej Matki cały dzień chodzącej w koszuli nocnej. Ja codziennie znajdowałam czas i  wciągnięcie gaci na pupę i na maźnięcie paznokci lakierem. Oczywiście nie mówię, że nie byłam zmęczona. Byłam. Nawet bardzo. Ale kiedy Amelia zasypiała, starałam się ten czas wykorzystać. Wiedziałam, ze jeśli odpuszczę sobie już na początku, to się pogrążę.

Kiedy Mała miała 3 miesiące byliśmy z nią na weselu. Oczywiście tylko do 20 :) Później została z nią moja mama. Zaliczyliśmy też już wizytę w klubach. Oczywiście wzrok mnie bolał od wgapiania się w telefon, w obawie, ze Amelcia się obudzi i będzie za mną tęsknić. Nic takiego nigdy się jednak nie stało. Wróciliśmy zanim zdążyła obudzić się na nocne karmienie. Jeżdżę z bejbikiem na zakupy, do banku, do urzędu, na pizzę, do znajomych itp. Czasem wieczorami wychodzę na spotkania z koleżankami czy zumbę , a nad snem Amelki czuwa mąż. On tak jak dotychczas, trenuje na siłowni i ma czas na rowerowy wypad w góry Kiedy chcemy wyjść gdzieś we dwoje sami wykorzystujemy czas, gdy jesteśmy z mamą bądź babcią.

Najczęściej jednak, tak planujemy dni i weekendy, żeby móc spędzać je we trójkę, np. jeździmy na mini wycieczki. Życie z naszą pociechą jest weselsze, a czas na relaks czy małżeńskie sprawki mamy niemal codziennie od 20:00 po uśpieniu Amelii. Przygotowujemy sobie wtedy romantiko kolacjone i słuchamy muzyki, albo zwykły popcorn z mikrofalówy i oglądamy to, co tylko TV bądź DVD ma do zaoferowania :) Często rywalizujemy też ze sobą grając wieczorami w Sports Champions na PS3:)

 

 

Wykreśliłam definitywnie z naszego repertuaru: spanie z psem, podkręcania muzyki na najwyższy stopień głośności i podróże samolotem do ukończenia przez Amelkę roku :) Hmmm… pewnie znalazłoby się tego więcej, ale skoro musiałabym się nad tym głębiej zastanawiać, to oznacza, że nie jest to coś czego mi brakuje:)

To jak będzie wyglądać nasze życie po urodzeniu dziecka zależy oczywiście od wielu czynników: relacje między partnerami; bliskość babci, cioci, wujka, dziadka, kuzynki i wszystkich tych osób, którym możemy powierzyć nasze maleństwo (uprzedzam, że my niestety na miejscu nie mamy nikogo); oczekiwania wobec życia i oczywiście charakter naszego dziecka. Wierzę, że trudno robić „mini wycieczki” z płaczącym dzieckiem… Nie mniej jednak wszystko zaczyna się w naszej głowie i to od naszego nastawienia najwięcej zależy. Pełna troski i miłości opieka nad dzieckiem to coś wspaniałego, ale już całkowite poświęcenie się wypełnianiu ról rodzicielskich jest w moim odczuciu czymś niezdrowym. Równowaga to coś do czego należy dążyć w każdym aspekcie naszego życia.

SZCZĘŚLIWI RODZICE = SZCZĘŚLIWE DZIECKO :)

 

 

Pozdrawiam,

Motina

Zostaw odpowiedź